środa, 14 listopada 2012

...

Witam, długo nie pisałam, bo nie miałam ochoty, chyba..
U mnie powiedzmy, że jest dobrze :(
 
Święto Zmarłych 1 listopada to był chyba najgorszy dzień w moim życiu, 
zamiast słodkich malutkich bucików kupiłam znicz z Aniołkiem dla mojej Majusi, 
Boże jak to boli.. 
Ostatnio coraz częściej się załamuję, czasami mam ochotę już iść tam do góry, żeby się z Nią spotkać :( przytulić ją mocno, 
i powiedzieć, że bardzo mocno ją kocham...

Dziękuję za wasze komentarze, nie życzę żadnej z was tego co mnie spotkało.

***
 Z bardziej radośniejszych chwil które ostatnio miałam to
26 lipca zdałam prawko za pierwszym razem, jakoś mnie to podbudowało do życia.
 Byliśmy na wakacjach w kilku miejscach pod namiotem, odwiedziliśmy Słowację,
przygarnęłam kotka, Filusia :) Bardzo niegrzeczny jest, uwielbia psocić, 
i kocha rozrzucać ziemię z kwiatów po moich parapetach.


 
I jakoś tak życie płynie na wynajmie..
Otworzyliśmy firmę z zaproszeniami na chrzciny, na ślub, studniówkę itp.
Jeżeli ktoś będzie zainteresowany to proszę pisać :) 
Prześlę kilka wzorów.

Pracy nadal nie znalazłam, 
i siedzę w domu jak cień.

Nie wiem co mam wam jeszcze napisać, ciężko jest.

Chcę nauczyć się szydełkować, 
a z +ów to zaczęłam wyzwanie z P90X. 
Odwiedziłam Nature House.
Już prawie 2 tygodnie.
Muszę stracić ponad 20 kg.
Mam nadzieję, że wytrwam, i będę jeszcze używać moich starych ubrań.

I to chyba tyle, może postaram się jakoś odnowić tego bloga, pisząc częściej
chociaż myślę, żeby założyć dodatkowego.

Nie wiem..

Pozdrawiam was i całuję ! ;*

9 komentarzy:

  1. Nie wolno się załamywać Dzidzia napewno by tego nie chciała.

    Jak ma się Osobę bliską obok siebie to przetrwa się wszystko;*
    Kiedyś się ułoży!;*

    Widzę,że też mieszkacie na wynajmie - My także.

    Zapraszam do siebie : monissiaaaa18@o2.pl
    po hasełko jeśli chcesz na bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, trafiłam do Ciebie po poście Emmy, tak bardzo mi przykro...14 miesięcy temu przeszłam to samo, tylko wiem dlaczego i udało się urodzić siłami natury. Dzięki temu 2 miesiące później zaszłam w ciążę i mam córeczkę, wyczekaną z wielkim strachem, ale zdrową i kochaną. Tamten ból okropny zelżał i Wam życzę tego samego! Maja na pewno usilnie wyprasza dzieciątko dla Was i będzie je chronić:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi przykro z powodu tak wielkiej straty!
    Przytulam mocno!
    Musisz być silna!

    OdpowiedzUsuń
  4. Też jestem mamą Aniołka (9tc), ale też mamą Madzi (10mc). Bądź silna, jeszcze trochę i będzie w Tobie biło małe serduszko:)

    Pamiętam, że gdy traciłam Radka wszyscy mi mówili, że będę miała jeszcze dużo dzieci. Strasznie mnie to raniło, bo ja chciałam mieć właśnie to, mojego synka. Strasznie przeżyłam poronienie i nadal jak sobie o tym przypominam to serce mi pęka. Teraz mamy Madzię, naszego małego śmieszka. Czasami wspominając Radka myślę sobie, że gdybym nie poroniła wtedy to prawdopodobnie nie mielibyśmy Madzi. Wiem, że czekałaś na Majeczkę, ale teraz musisz zbierać siły, żeby przyjąć na świat może Stasia? :)

    Nasze historie nie są identyczne, ale staliśmy się osieroconymi rodzicami (takie określenie znalazłam szukając pocieszenia po stracie Radzia). Los z Was okrutnie zakpił, ale wierzę, że to już się nie powtórzy. Nie bój się kolejnej ciąży. Czerp z niej jak najwięcej. Ja bałam się wiele rzeczy robić z obawy, że historia się powtórzy, a teraz trochę żałuję.

    A co do Majeczki - możesz mieć ją w pamięci i głęboko w sercu,jednocześnie czerpać radość z życia - naprawdę nikt nie może mieć do Ciebie o to pretensji!

    3mam za Ciebie kciuki

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że się odezwałaś. Dobrze słyszeć, że jakoś dajesz radę, że idziesz do przodu. Wierzę, że i Ciebie w końcu spotka szczęście. Jak to mówią "nic dwa razy się nie zdarza".

    Trzymaj się kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem co mogłabym napisać, by jakoś Ci ulżyć w tym cierpieniu. Z moich oczu płyną łzy... patrzę na mojego synka i dziękuję wszystkim bóstwom, że go mam, że mi się udało... Dziękuję, że opowiedziałaś swoją historię, dzięki temu doceniam to, co mam. Będę czekać na kolejne Twoje posty, może bardziej optymistyczne. Przytul ode mnie kotka, mam nadzieję, że Ci pomoże obecność mruczka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję świetnego bloga! Zapraszam też do siebie, aktualnie zachęcam do wzięcia udziału w konkursie z nagrodami http://odkrywczamama.blogspot.com/2012/11/wygraj-zestaw-do-wczesnej-nauki.html ! Do zobaczenia i wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń